Akademia Kobiecego Futbolu - SENIORKI 2016

Prądniczanki liderem!

III liga:

Prądniczanka Kraków - Iskra Brzezinka 2-0 (1-0). Bramki: 9 min. Sieklińska, 52 min. Podżus

paulina sieklinska

Obie drużyny podchodziły do tego spotkania jako póki co niepokonane tego sezonu. Tak samo obie ekipy w ubiegłym sezonie walczyły do ostatniej kolejki o promocję do II ligi i tak samo oba zespoły musiały obejść się smakiem. Mecz ten zatem zapowiadał się bardzo ciekawie. Prądniczanka od początku chciała ustawić sobie to spotkanie i dobrze w nie wejść. Plan się powiódł za sprawą świetnej akcji z prawej strony. Podżus zagrała do Howińskiej a ta "wyłożyła" piłkę na 16 metrze Sieklińskiej, które technicznym strzałem pod poprzeczkę dała nam prowadzenie. Ten gol dał nam więcej spokoju i pozwolił na rozwinięcie skrzydeł. Krakowianki przed przerwą jeszcze dwa razy stawały przed szansą na podwyższenie. Najpierw Howińska przestrzeliła w dogodnej sytuacji z 6 metra a później dynamiczne wejście Mandziej i piłka ląduje na poprzeczce. Iskra próbowała swoich sił w kontrze i jeśli tylko nasz środek jej na to pozwolił to robiło się pod bramką Małysy gorąco. Jednak gdy tylko panowała dyscyplina i dobra organizacja gry w drugiej linii, ataki gości nie robiły Prądniczance krzywdy. Raz, tuż przed przerwą, po serii błędów bloku obrony, "Iskierki" mogły zdobyć gola. Zagrożenie udało się jednak zażegnać.

Po przerwie krakowianki skopiowały scenariusz początku meczu. Tym razem na strzał z 30 metrów zdecydowała się Podżus a piłka wpadła pod poprzeczkę zdezorientowanej bramkarki gości i po 12 minutach drugiej połowy mamy 2-0. Od tego momentu krakowianki oddały grę przyjezdnym a mecz stracił na atrakcyjności. Prądniczanka cieszyła się z tego co miała, a Iskra nie bardzo miała pomysł na stworzenie zagrożenia. W 60 minucie na boisku pojawiła się Kuciel i mogła mieć "wejście smoka". Obsłużona dobrym podaniem od Marszałek, która pojawiła się również 5 minut wcześniej, przeniosła piłkę nad bramką będąc w dogodnej sytuacji na 5 metrze. Do końca meczu wynik jednak nie zmienił się i Prądniczanka wygrała kolejne spotkanie ligowe nie tracąc ponownie bramki i z kompletem 9 punktów oraz bilansem 12-0 zasiadła na fotelu lidera III ligi.

Prądniczanka: Małysa - Podżus, Karp, Karcz, Tataruch - Porosło (55 Marszałek), Sieklińska, Kubicz, Mandziej (65 Mrozek) - Żak (70 Sobierajska), Howińska (60 Kuciel)

Siedem goli na początek

Podżus

W meczu inaugurującym zmagania III ligowe kobiet, nasz zespół pewnie pokonał Olimpię Osieczany 7-0. Rozmiary zwycięstwa powinny być dwukrotnie większe ale krakowianki marnowały seryjnie okazje bramkowe. Zespół Osieczan od pierwszej do ostatniej minuty bronił się na własnej połowie, ograniczając się do przeszkadzania dziewczynom z Prądnika. Dość powiedzieć, że w drugiej połowie nasze bramkarki były zupełnie bezrobotne bo piłka ani razu nie znalazła się w naszej szesnastce. Cieszy dobry start i komplet punktów ale ciągle jest wiele elementów w grze do poprawy. Ciągle też trener nie mógł skorzystać ze wszystkich dziewczyn, bo dziś zabrakło choćby Sieklińskiej czy Mandziej. Przed zespołem teraz mecz Pucharu Polski z Rysami. Zapraszamy w środę o 17.00 na boisko Zieleńczanki Zielonki. A w drugiej kolejce III ligi zmierzymy się w Szaflarach z LKS Szaflary. Czeka nas zatem tydzień góralski :)

Prądniczanka Kraków - Olimpia Osieczany 7-0 (3-0)
Bramki: Żak 10', Howińska 31', Porosło 36', Marszałek 55', Porosło 65', Podżus 74', Podżus 80

Prądniczanka: Małysa (65' Stokłosa) - Podżus, Karcz, Karp, Tataruch - Porosło, Kubicz (70' Podgórska), Żak, Mrozek (41' Kuciel) - Marszałek (55' Sobierajska), Howińska (60' Wójcicka)

Piotr Sędor (trener Prądniczanki):

- Cieszymy się przede wszystkim z kompletu punktów i dobrego startu ligi. Nie graliśmy jednak do końca tego co chcieliśmy. Myślę, że to był też efekt taktyki jaką zastosował przeciwnik. Spodziewałem się, że Osieczany przede wszystkim zagrają ultradefensywnie i będą liczyć na jakąś kontrę ale nie spodziewałem się, że nawet po stracie bramki nie podejmą próby zaatakowania nas. Liczyłem, że będziemy miec więcej miejsca i dzięki temu szans na bramki. Szukaliśmy swoich szans skrzydłami bo środek był zagęszczony i ta metoda była dobrym pomysłem ale brakowało dokładności i koncentracji, bo dziewczyny w ostatnich momentach albo podejmowały złe decyzje albo brakowało im precyzji. Bramek powinno paść dwa razy więcej ale zawodziła skuteczność. Swoje zrobił blok defensywny, który w trzecim kolejnym meczu zagrał na "zero" z tyłu. Dobrze zaprezentowała się Porosło, która umiejętnie wykorzystywała miejsce na skrzydle. Z "nowych" najlepiej pokazała się Podżus, która przesunięta na ostatni kwadrans do ataku ustrzeliła dwa gole i zanotowała asystę.

Nowy sezon kobiecej Prądniczanki

To będzie szósty sezon kobiecej Prądniczanki. Od dwóch sezonów nasz zespół kończy zmagania ligowe w ścisłej czołówce ale póki co nie udało się dziewczynom uzyskać promocji do II ligi. Czy ten sezon może być przełomowy? Czy zespół stać na awans i co nowego słychać w drużynie? Jakie zmiany kadrowe nastapiły w przerwie letniej, kto dołączył a kto opuścił zespół? Na te i inne pytania poszukamy odpowiedzi w krókiej rozmowie z trenerem Piotrem Sędorem.

pr 1104 1811

REDAKCJA: Już w najbliższy weekend start nowego sezonu III ligi kobiet, jakie plany i cele nakreślił Pan dziewczynom na ten sezon?

PIOTR SĘDOR: Jak co roku będziemy walczyć o awans i mam nadzieję, że tym razem uda się i sprawdzi się maksyma "do trzech razy sztuka". Jednak zdajemy sobie sprawę z wyzwania jakie na nas czeka. Po pierwsze, nie jesteśmy jedyną drużyną która ma takie ambicje a po drugie należy pamiętać, że o końcowym sukcesie decydują detale. Musimy być skoncentrowani przez cały sezon, nie możemy pozwolić sobie na choćby minutę słabości. Przypomina mi się ubiegły sezon w którym awans "odjechał" nam właściwie przez gorszą jesień. Przegraliśmy bezpośrednie spotkania z rywalami walczącymi o awans i niestety trudno nam było "dojść" ich w tabeli. Mimo bardzo dobrej wiosny i zwycięstwa z rywalami do awansu, brakło nam 3 punktów do sukcesu.

R: Awansował zespół UKS Staszkówka - Jelna, choć typowani do awansu byli inni. A kto w tym sezonie będzie najgroźniejszy? 

PS: Tak, awansowała Jelna choć ja osobiście stawiałem na Iskrę Brzezinka. Iskra złapała zadyszkę pod koniec sezonu i przegrała dwa kluczowe mecze - z nami i właśnie z Jelną. My Jelną ograliśmy dwukrotnie i tym bardziej żałuję, że brakło tak niewiele. To tylko pokazuje, jak ważny jest każdy kolejny mecz. To dla trenera bardzo ważne, aby mieć najmocniejszy skład w każdym meczu. W tym sezonie najgroźniejsze dla nas są jak zwykle nasze głowy i nasza dyscyplina. Jeśli dziewczyny będą zdeterminowane i poświęcą się dla drużyny, to będę spokojny. Inni rywale są dla nas zagadką, bo Victoria Gaj po spadku może mieć problemy ze złapaniem stabilizacji, Iskra Brzezinka na pewno będzie groźnym zespołem, tak samo jak Tuchovia czy Szaflary. Nie wiem nic o beniaminku, Piaście Skawina. Ale tak jak mówię, musimy przede wszystkim patrzeć na siebie.

R: Pomówmy o okresie przygotowawczym. Jak się przygotowywaliście do ligi, nad czym pracowaliście? Jak wypadły sparingi?

PS: Zaczęliśmy późno, bo dopiero 30 lipca. Zawsze lipiec mamy wolny, aby odpocząć od piłki psychicznie i fizycznie. W drugiej połowie lipca dziewczyny wznowiły zajęcia według rozpisek, indywidualnie. Miało to na celu przygotowanie się do wysokich obciążeń już od pierwszych, wspólnych zajęć. Tak więc pierwsze dwa tygodnie poświęciliśmy na pracę nad siłą dynamiczną, wytrzymałością i mocą. Później schodziliśmy z obciążeń i pracowaliśmy głównie nad taktyką i techniką. W zespole zaszło kilka istotnych zmian personalnych i musiliśmy skupić się nad zgraniem zespołu. Rozegraliśmy kilka cennych sparingów. Z ROW Rybnik, Naprzodem Sobolów, Respektem Myślenice czy Puszczą Niepołomice. Zwłaszcza ten sparing z Respektem był cenny, bo po dużych obciążeniach zagraliśmy bardzo dobry mecz z myśleniczankami będąc drużyną równorzędną ale ciągle bez kilku podstawowych zawodniczek. Niestety w żadnym sparingu nie mogłem skorzystać z pełnej kadry. Na domiar złego w pierwszym sparingu wypadła Popławska i jej absencja potrwa minimum jeszcze miesiąc a Kuciel dopiero teraz wznowiła treningi po kontuzji kolana.

R: Wspomniał Pan o istotnych zmianach personalnych. Jakie zmiany osobowe miały miejsce? Kto dołączył a kto opuścił zespół w przerwie letniej?

PS: Po stronie strat należy na pewno umieścić siostry Oleszek. Obie będą miały przerwę w grze. Karolina realizuje się zawodowo a to koliduje jej z grą a na dodatek musi przeprowadzić się do Kutna. Kamila ze względów rodzinnych będzie nieobecna w rundzie jesiennej i optymistycznie możemy założyć, że wróci do gry na wiosnę. Drużynę opuściły też Agnieszka Gamoń i Iga Gretschel, które nie podjęły treningów w nowym sezonie. Co do nowych twarzy, to zasiliło zespół kilka ciekawych piłkarek. Pierwsza to Karolina Podgórska ze Sparty Daleszyce, która miała dłuższą przerwę w grze i musi pracować nad powrotem do formy. Druga to Sandra Podżus, która ma przeszłość ekstraligową a ostatnio grała w Novi Narama. Liczę na jej doświadczenie, choć musi pracować nad taktyką, bo ma w tym aspekcie poważne zaległości. Sandra dodatkowo będzie pracować w naszej Akademii jako trenerka. Trzecim wzmocnieniem jest Angelika Mandziej. To utalentowana zawodniczka, która ostatnie trzy lata spędziła w Medyku Konin. O jej pozyskanie walczyło kilka klubów ale ostatecznie zdecydowała się na nasz. Mandziej ma duży potencjał, chce ciężko pracować i uczyć się, więc ten transfer będzie z korzyścią dla klubu i dla samej zawodniczki. Kolejny ruch transferowy to przejście dwóch zawodniczek z Bronowianki. Klaudia Kubicz i Alicja Sobierajska pracowały od początku okresu przygotowawczego ale ich transfer sfinalizowaliśmy jako ostatni. Obie mają duże zaległości w przygotowaniu fizycznym ale bardzo ciężko pracują nad powrotem do formy. Obie mogą być ciekawym wzmocnieniem naszych formacji ofensywnych. Wykupiliśmy też po okresie wypożyczenia Magdalenę Howińską oraz Katarzynę Marszałek. Transfer tej drugiej to epopeja, bo jej poprzedni klub chciał zbić na niej fortunę zapominając, że gra w IV lidze a pozyskującym jest trzecioligowiec. Kasia jednak tak bardzo była zdeterminowana na ten transfer, że pomogliśmy jej i stała się najdroższą piłkarką w historii klubu. Wszystkie transfery mają charakter definitywnych więc przy utrzymaniu kadry z wiosny i wprowadzeniu nowych zawodniczek, można założyć, że to zespół na lata.

R: No właśnie, plany klub jak i sekcja ma dalekosiężne. Co dzieje się na obiekcie? Jak wygląda ta bliższa i dalsza przyszłość klubu i sekcji?

PS: Właśnie rozpoczęła się budowa nowego stadionu wraz z infrastrukturą. Ma to być nasza baza na lata. Sekcja kobieca będzie rozwijać się organicznie bazując na tej infrastrukturze sportowej. To oznacza, że cały sezon będziemy musieli rozgrywać mecze na innych obiektach. Na jesień w roli gospodarza grać będziemy na Jadwidze oraz w Bibicach. Jak będzie na wiosnę? Zobaczymy. A co do rozwoju sekcji... Budowanie sukcesu sportowego opieramy na naszych wychowankach ale i wzmacnianiu zespołu doświadczonymi z zewnątrz. Stąd tak mocno stawiamy na rozwój naszej Akademii. Niech przykładem na to będzie fakt, że w seniorkach mamy obecnie doświadczone "zewnętrzne nabytki" takie jak Popławska, Podżus, Karcz czy Żak ale i nasze utalentowane wychowanki - Małysa, Karp czy Żywioł. Szkolimy dziewczynki już od piątego roku życia. W Akademii Kobiecego Futbolu stawiamy na wysoki poziom szkolenia. Obecnie trwa nabór do kategorii Żaczki (roczniki 2012 - 2010) Orliczki (roczniki 2010 - 2008) Młodziczki (2008 - 2005). W ciągu dwóch lat chcemy stworzyć grupę juniorek, bo teraz nasze najmłodsze zawodniczki po ukończeniu 13 roku życia "lądują" w seniorkach i mają duży problem z aklimatyzacją. Starsze koleżanki, duże boiska, duże bramki i większa intensywność zajęć. Taki model rozwoju zapewni nam odpowiedni balans i stabilizację. Nasz cel, to ciągły awans sportowy oraz napływ młodych Prądniczanek do zespołu seniorskiego.

Dziękujemy za rozmowę.

 

Transfery w oknie letnim:

Przybyły:

Magdalena Howińska - definitywny po wypożyczeniu z AZS UJ Kraków

Katarzyna Marszałek - definitywny po wypożyczeniu z UKS Jedynka Krzeszowice

Sandra Podżus - definitywny z Novi Narama

Angelika Mandziej - definitywny z Medyk/Górnicza Konin

Alicja Sobierajska i Klaudia Kubicz - definitywny z Bronowianki Kraków

Wiktoria Malinowska - definitywny z Pogoni Miechów

Ubyły:

Kamila Oleszek, Karolina Oleszek, Iga Gretschel i Agnieszka Gamoń - nie wznowiły zajęć

Karolina Pietruszka - wypożyczenie do Podgórza Kraków

 

Zwycięstwo na początek rundy rewanżowej

Pewnym zwycięstwem naszych Pań  (3-0) zakończyło się pierwsze, wyjazdowe spotkanie seniorek Prądniczanki. W Moszczenicy (koło Gorlic) gościliśmy u sąsiadującej w tabeli, Trójki Staszkówka - Jelna. W jesiennych zmaganiach wygraliśmy 3-1 ale wiosna, to wiosna a przed meczem było więcej znaków zapytania niż kiedykolwiek...

gabriela karp

 

Do zespołu dołączyło w przerwie aż pięć nowych zawodniczek. Poza powracającą z wypożyczenia Katarzyną Kuciel, do zespołu dołączyły: Magdalena Howińska, Agnieszka Karcz, Weronika Żak i Katarzyna Tataruch. Wszystkie pięć rozpoczęło to spotkanie w pierwszej jedenastce. Brak zgrania spędzał sen z oczu trenera a dodatkowo na "duże" boisko zespół wyszedł dopiero przed tygodniem. Kolejny problem to jakość murawy w Moszczenicy. To raczej górska łąka niż boisko a wiadomo, że na takiej murawie łatwiej się bronić niż konstruować grę. Pamiętając ubiegłą wiosnę (Prądniczanka jako lider przegrała cztery kolejne spotkania i musiała pożegnać się z awansem), drużynie bardzo zależało na niepopełnieniu błędów z przed roku. Od początku drużyna z Krakowa próbowała grać zatem prostą piłkę i nie dopuszczać do zagrożenia pod bramką Popławskiej. Taka metoda przyniosła kilka okazji bramkowych a najlepszej nie wykorzystała Żak i Porosło trafiając obok bramki. Z drugej strony pewnie grająca obrona Prądniczanki tylko raz popełniła błąd ale Popławską skutecznie asekurowała Karp wybijając piłkę z przed linii bramkowej. W 32 minucie nieustępliwość i waleczność Porosło przyniosły nam pierwszego gola. Skrzydłowa Prądniczanki do końca poszła za piłką i umieściła piłkę w bramkce ku uciesze ławki rezerwowych. Do przerwy 1-0...

Po zmianie stron przewaga Prądniczanki widoczna była jeszcze bardziej i tylko przez nierówności na murawie "zafundowały" sobie dziewczyny nerwowe momenty. Najpierw Popławskiej piłka zrobiła psikusa i skoczyła na nierówności przed "szesnastką" jednak ofiarna interewncja naszej bramkarki oraz pomoc bloku defensywnego wyjaśnił sprawę i ... wyprowadził piorunującą kontrę lewą stroną. Zagranie Tataruch do środka pola spokojnie wykorzystała Żak i zrobiło się 2-0. Była 54 minuta... Od tego czasu krakowianki stworzyły sobie kolejne okazje które nie potrafiły wykorzystać i albo broniła bramkarka gospodyń, albo brakowało dokładności w wykończeniu, albo piłka lądowała na poprzeczce. Gdy już zdobyliśmy bramkę numer trzy, sędzia dopatrzył się spalonego Żak. Weronika dopieła jednak swego w 75 minucie i spokojnie plasowanym strzałem po ziemi z okolic 15 metra zdobyła gola na 3-0.

Trudny mecz w pełni jednak nam się udał. Zespół zagrał ofiarnie i pomysłowo. Dobrze zaczynamy wiosenne zmagania i od razu odrabiamy trzy punkty do bezpośredniego rywala. Liczymy na to, że zespół podtrzyma zwycięską passę i już za tydzień zgarnie komplet w derbach Krakowa na stadionie Podgórza.

Trener Piotr Sędor:

"Cieszy mnie to jak dojrzale zagrały dziewczyny z trudnym rywalem na trudnym terenie. Boisko położone jest urokliwie ale niestety po zimie raczej przypomina piękną łąkę górską. To nam nie pomagało i wpłynęło na zmianę naszej taktyki. Nie graliśmy tego co lubimy. Kazałem dziewczynom zagrać prosty ale skuteczny na taką okazję futbol. Znamy atuty Jelnej i skutecznie je zneutralizowaliśmy a jednocześnie sami zagraliśmy naprawdę dobre zawody. Właściwie trudno wyróżniać kogokolwiek, bo nie było słabego ogniwa w zespole. Dziewczyny z ławki dawały bardzo dobre zmiany. Te które grały od pierwszej minuty "harowały" ile mogły i wydarły zasłużenie zwycięstwo. Najbardziej jednak na słowa pochwały zasłużyła najmłodsza w naszym zespole Gabriela Karp. Przy wsparciu doświadczonej Agnieszki Karcz, "Karpik" zagrała skutecznie, czujnie i agresywnie jednocześnie. Była nie do przejścia. Jednak mnie najbardziej cieszy, że zespół rozkręca się i z każdym meczem będzie grał jeszcze lepiej. To wiem i jestem przekonany. To dla mnie zaszczyt prowadzić tak "charakterną" drużynę. Gratuluję moim dziewczynom tego zwycięstwa"

UKS "3" Staszkówka - Jelna - Prądniczanka Kraków 0-3 (0-1)

Bramki: 32 min Porosło, 54 min Żak, 75 min Żak

Prądniczanka: Popławska - Brzeszczyńska (65 Gretschel), Karcz, Karp, Tataruch - Howińska (55 Karolina Oleszek), Kamila Oleszek, Sieklińska, Porosło (70 Mrozek) - Żak (75 Najduchowska), Kuciel (75 Marszałek)

 

Kolejne wzmocnienia seniorek

Weronika Żak i Katarzyna Tataruch zostały w ostatnim tygodniu nowymi zawodniczkami Prądniczanki. Obie zawodniczki przechodzą do naszego klubu na zasadzie transferu definitywnego z Wandy Kraków.

Żak

Katarzyna Tataruch to wychowanka Nadwiślanki Nowe Brzesko a grała również w Podgórzu Kraków. Weronika Żak to wychowanka Mitechu Żywiec a ostatnio zawodniczka pierwszoligowej Wandy Kraków. Weronika to ofensywna zawodniczka, która powinna znacząco wzmocnić siłę rażenia krakowianek. Przypomnijmy, że nasze piłkarki grają w III lidze a ich celem jest walka o awans do II ligi. Start rundy rewanżowej już 2 kwietnia w Jelnej. Pierwszy mecz na własnym stadionie nasze Panie rozegrają 12 kwietnia z Glinikiem Gorlice.

Weronice i Katarzynie życzymy sukcesów w nowych barwach!

Partnerzy Klubu 

 


logo malopolska


 

 


 

 


 


 

 


 Keepers Foundation


 


baner poziomy